Tweety na temat @pzworgpl

Logowanie

0

Aktualności

Łososiu, wróć do Bałtyku!

Jurek Gancarz z łososiem złowionym w Parsęcie w 2008 roku

Jako pasjonaci wędkarstwa i łowcy salmonidów jesteśmy żywo zainteresowani, a przynajmniej powinniśmy być, ilością łososi wpływających do naszych rzek. Ma to ścisły związek z polityką Unii Europejskiej w zakresie gospodarki rybackiej w Bałtyku, która jest tematem artykułu Przemysława Weprzędza, opublikowanego na łamach Kuriera Szczecińskiego i który dzięki uprzejmości Pani Sylwii Dudek kierującej działem regionalnym możemy dzisiaj przedstawić naszym czytelnikom.

    

Łososiu, wróć do Bałtyku!

Od października wędkarze polujący na bałtyckiego łososia będą musieli raportować każdą złowioną sztukę. Na dodatek, tak jak zawodowi rybacy, zostaną objęci systemem kwot połowowych.

Kiedy Polska wstąpiła do Unii Europejskiej, rybacy sprzeciwiali się ograniczeniom połowów niektórych gatunków ryb. Przypomnijmy, że chodziło głównie o dorsza, którego populacja zdaniem unijnych ekspertów drastycznie spadała. Najpierw ograniczano kwoty połowowe, później w związku z ich przekroczeniem wprowadzano okresy całkowitego zakazu ich pozyskiwania. Ostatecznie zastosowano tzw. trójpolówkę zezwalającą na połowy dorsza w danym roku co trzeciej jednostce. Dzięki rygorystycznym regulacjom Unii Europejskiej, z którymi polscy rybacy z czasem się pogodzili, stado dorsza zostało odbudowane. Co prawda armatorzy kutrów rybackich narzekają, że teraz ryby tego gatunku są wychudzone, ale przyczyn zjawiska dopatrują się w przełowieniu stad śledzia i szprota, które są podstawą żywieniową drapieżnych dorszy. Tegoroczne ograniczenia połowu tych gatunków mają w przyszłości doprowadzić do zniknięcia problemu.

Nie tylko dorszem i śledziem Bałtyk stoi, a w zasadzie stać powinien. Ostatnio coraz głośniej mówi się o potrzebie ratowania bałtyckiego łososia, którego przez lata nie chroniono. Na dzień dzisiejszy łososia brakuje w Zatoce Fińskiej i na południowym Bałtyku. Jest jednak szansa, że za kilka lat to się zmieni, a to dzięki Komisji Europejskiej, która w październiku ma wprowadzić nowy wieloletni plan zarządzania bałtyckimi zasobami łososia i ich eksploatacji.

W lipcu eurodeputowany Marek Gróbarczyk odczytał projekt planu członkom Komisji Rybołówstwa Parlamentu Europejskiego. Dokument został pozytywnie zaopiniowany i w przedstawionej formie poddany zostanie głosowaniu podczas październikowej sesji plenarnej.

Mimo że stworzenie planu zarządzania jest krokiem w dobrą stronę, przyjęty przez Komisję Rybołówstwa Parlamentu Europejskiego tekst jest rozczarowujący i pełen luk prawnych, które podważają pozostałe działania podejmowane w celu ochrony malejących populacji łososia bałtyckiego – zauważa Hanna Paulomäki, kierownik Projektu Bałtyckiego w organizacji Oceana – Dopóki istnieją te luki, plan zarządzania będzie narzędziem nieefektywnym. Mamy nadzieję, że Rada Ministrów pokaże bardziej ambitne podejście do ochrony tego cennego gatunku.

Oceana, która jest największą międzynarodową grupą wsparcia działającą na rzecz ochrony światowych zasobów morskich i oceanicznych uważa, że europejscy rybacy nie powinni mieć możliwości połowu bałtyckiego łososia poza wodami terytorialnymi swoich państw. Tymczasem zapis taki nie znalazł się w przyjętym przez Komisję Rybołówstwa Parlamentu Europejskiego projekcie. Innym problemem jest brak ujednoliconych wymiarów ochronnych dla łososia i troci.

Nowością w długoterminowych regulacjach zmierzających do utrzymania dostatecznie dużej populacji łososia ma być objęcie nowymi przepisami zarówno rybaków pozyskujących ryby na skalę przemysłową, jak i wędkarzy łowiących łososie rekreacyjnie. Po wprowadzeniu nowych przepisów ci ostatni będą musieli tak jak zawodowcy raportować złowione przez siebie ryby. Amatorom będą także przydzielane konkretne kwoty połowowe. Ich wysokość Komisja Europejska ogłosi na początku września. Chodzi o to, by uniknąć takich sytuacji, jakie miały miejsce w przeszłości z innymi gatunkami. W czasie gdy na rybaków nakładano zakaz połowu dorsza, jednostki zajmujące się sportowym połowem ryb mogły go do woli pozyskiwać. Z łososiem ma być inaczej.

źródło: 24kurier.pl

 

 

Poleć znajomemu

Zdjęcia

Dodaj komentarz

Informacja
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Komentarze

Komentarze (4)

  • ZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZZ Marek Data dodania: 8 lat temu Oceń: -1 + / -

    Rozwiń
  • wędkomaniak Data dodania: 8 lat temu Oceń: 3 + / -

    wedkomaniak

    wyłączenie z projektu rzek przegrodzonych i tych w których nie ma naturalnych gniazd łososi jest wyraźnym sygnałem, że przez najbliższe lata dysponenci środków unijnych będą preferowali naturalne tarło i ochronę łososi - to oczywiście moje zdanie.

  • bladawiec Data dodania: 8 lat temu Oceń: 2 + / -

    bladawiec

    Urzędnicy unijni mogli by rozpierdolić wszystkie tamy na rzekach, do których łosoś, troć i inne gatunki ryb dwusrodowiskowych mogłybby wstępować na tarło. Bo to jedna z główniejszych przyczyn jakie miały wpływ na drastyczny spadek populacji ryb dwuśrodowiskowych. A co z programem, który nie wypalił czyli w skrócie pisząc smoltami troci i łososia? To je pytanko retoriczne :)

  • bladawiec Data dodania: 8 lat temu Oceń: 1 + / -

    bladawiec

    Czy kłusownicy też będą mieli swoje limity? Bo teraz łowia ile się da.